piątek, 3 lutego 2017

"Szeptucha" - Katarzyna Berenika Miszczuk





Witajcie Kochani!


Dziś pędzę do Was z... bajką dla dorosłych. Książką, która, przyznaję, oczarowała mnie i sprawiła, że poczułam się znowu jak dziecko. Magia, czary, zielarki, rusałki, wąpierze i wielka miłość - to po prostu musiało się spodobać. Przedstawiam Wam moje ostatnie odkrycie, "Szeptuchę" Katarzyny Bereniki Miszczuk.

"Szeptucha" trafiła do mnie zupełnie przypadkowo. Wcześniej wielokrotnie mój wzrok zatrzymywał się na tej dziewczynie z warkoczem przewiązanym różową wstążką. Opis fabuły z jednej strony zachęcał, a z drugiej, jako że nie przepadam  za gatunkiem, jakim jest fantastyka, odrzucał. Bałam się, że książka absolutnie nie przypadnie mi do gustu, a że książki nabywam wyłącznie drogą kupna, wyrzucę pieniądze w błoto (bo to raz?).

Któregoś dnia Wydawnictwo W.A.B zaproponowało mi do zrecenzowania pewną książkę, do której dodatkiem miała być "Noc Kupały" (kontynuacja "Szeptuchy"). Pomyślałam sobie, że czemu nie? Wprawdzie nie planowałam zakupu, ale książkę znam, jest bestsellerem, więc dlaczego nie przeczytać, jeśli mam okazję? Niestety, jak się okazało, nie mogę przeczytać "Nocy Kupały" nie znając "Szeptuchy", dlatego nieśmiało poprosiłam wydawnictwo o ewentualne dosłanie pierwszej książki. Takim oto sposobem stałam się dumną posiadaczką pierwszej części cyklu Kwiat paproci autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk :)

Ale rozgadałam się, a tu pora przejść do sedna, czyli niezwykle klimatycznej fabuły, która tak mnie oczarowała :)




Zastanawialiście się kiedyś, co by było gdyby? Założę się, że wielokrotnie. Spróbujcie więc wyobrazić sobie, co by było, gdyby Mieszko I nie przyjął chrztu. Albo nie! Czekajcie! Najlepiej od razu zabierzcie się za "Szeptuchę", bowiem jej autorka, posiadająca z całą pewnością niezwykle bogatą wyobraźnię, cudownie zobrazowała współczesny, pogański kraj Piastów. I tak oto przenosimy się w magiczny klimat Gór Świętokrzyskich, towarzysząc głównej bohaterce, Gosi, a dokładnie Gosławie Brzózce, twardo stąpającej po ziemi warszawiance, dwudziestoczteroletniej lekarce (lekkiej hipochondryczce), która, ku swojej wielkiej rozpaczy, zostaje wysłana na prowincję, by zdobyć obowiązkową praktykę u tutejszej szeptuchy. Gosia, jak na typowego mieszczucha przystało, nie znosi nadmiernego kontaktu z dziką przyrodą, wszechobecnej wiary w bogów, okolicznych wierzeń i przesądów, a akceptuje jedynie to, co można w realny sposób wytłumaczyć. Co jednak skłania ją do zmiany poglądów? A przede wszystkim, kim jest tajemniczy Mieszko, który łamie serca okolicznym mieszkankom i samej Gosi? I co, u licha, ma z tym wszystkim wspólnego legendarny kwiat paproci, który zakwita raz na ponad tysiąc lat? Ale ciiiii... Nie napiszę Wam na ten temat ani słowa więcej :)

Przeczytajcie sami! :)

Przyznam, że spotykałam się z różnymi opiniami na temat "Szeptuchy". Może pamiętacie, że pytałam Was na instagramie, czy tę książkę polecacie. Zdecydowana większość gorąco mi tę pozycję polecała. Pojawiały się jednak pojedyncze krytyczne głosy i to od osób, których gust czytelniczy jest bardzo zbliżony do mojego, przyznam więc, że miałam stracha. Na szczęście cudownie pozytywnie się rozczarowałam! :)

Jeśli szukacie odskoczni od codziennego realizmu, jeśli szukacie nieco lżejszej lektury niż te czytane na co dzień (tak było w moim przypadku), a przede wszystkim macie w sobie duszę dziecka i z ochotą zanurzycie się w baśniowy świat, "Szeptucha" Katarzyny Miszczuk jest dla Was :) Zdecydowanie! 

Każdemu z nas przyda się od czasu do czasu trochę magii, prawda? :)

Ja tymczasem uciekam i zabieram się za kontynuację "Szeptuchy" - "Noc Kupały".
Z niecierpliwością czekam także na trzeci tom serii Kwiat paproci - "Żercę".


Wasza Margot


Ocena: 8/10
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B/ GW Foksal
Oprawa: miękka
 Liczba stron: 416
Rok wydania: 2016


Za egzemplarz recenzencki dziękuję


sobota, 28 stycznia 2017

"Dziewczyna, którą kochałeś" - Jojo Moyes




Witajcie Kochani!

Ta recenzja miała pojawić się jakiś czas temu, jednak kilka spraw pokrzyżowało mi plany. W każdym razie wracam i już dzielę się z Wami moja opinią na temat książki niespodzianki od wydawnictwa Znak (Między Słowami). Zastrzegam jednak, że nie z powodu faktu, iż książka była miłym podarunkiem jestem nią tak zauroczona :)

No cóż, już troszkę Wam zdradziłam...




Jak wspomniałam, "Dziewczyna, którą kochałeś" była dla mnie totalnym zaskoczeniem. Trafiła do mnie przed Świętami, przepięknie zapakowana, przewiązana różową kokardą, z dołączonymi do niej tęczowymi kredkami i przepysznymi czekoladkami. Tak więc pierwsze wrażenie było spektakularne. 

Przyznaję, że mam pewną słabość do książek autorstwa Jojo Moyes. "Zanim się pojawiłeś" i "Kiedy odszedłeś" czytało mi się wyśmienicie, jednak "Dziewczyna, którą kochałeś" w żaden sposób nie przypominała poprzednich książek autorki. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy na łamach tej pozycji przeniosłam się w czasy... I wojny światowej! Ale po kolei.

Dziewczyna o olśniewającej urodzie i głodzie życia, którą była Sophie, odeszła. Bajka się skończyła. Wybuchła wojna. Niegdyś u boku męża malarza, mieszkająca w artystycznym Paryżu. Teraz walczy o przetrwanie w małym francuskim miasteczku, prowadząc restaurację i utrzymując siostrę, brata i dzieci, tęskniąc rozpaczliwie za ukochanym. Z powodu ogromnej miłości do męża, zawiera tragiczną w skutkach transakcję i... jej historia się urywa...

... a my przenosimy się do czasów współczesnych i poznajemy Liv, naszą nową główną bohaterkę, której historia przeplata się z losami Sophie za sprawą pewnego tajemniczego obrazu - Dziewczyny, którą kochałeś. Życie nie oszczędza Liv, która po stracie wielkiej miłości, próbuje odzyskać równowagę, co nie do końca się jej udaje (czujecie tutaj pióro Moyes?). Nagle, za sprawą pewnego mężczyzny, niespodziewanie pojawiającego się w jej życiu, na barki Liv spada poważny problem, który wydaje się nie do pokonania, Jednak wbrew nadziejom na zwycięstwo postanawia się z nim zmierzyć, za wszelką cenę. Czy podoła? Czy poświęci uczucie, co wydaje się nieuniknione? Sprawdźcie :)




Nic więcej na temat fabuły Wam nie zdradzę, ponieważ jest ona niezwykle smakowita. Nie chcę zepsuć niewątpliwej przyjemności, jaką odczujecie czytając tę pozycję. Przyznaję, że z jej przyczyny pochłonęłam książkę w ciągu dwóch dni, co od pewnego czasu mi się nie zdarza (no cóż, brak czasu...).

Jojo Moyes i jej "Dziewczyna, którą kochałeś" to nowa kategoria literatury kobiecej, literatury romantycznej. To nie puste, cukierkowe postaci i ich wydumane perypetie, a niezwykle złożone osobowości z realnymi problemami i dramatycznymi zdarzeniami, które na nie spadają, a ich historie, co istotne, nie zawsze kończą się happy endem. Jeśli jednak porównamy pozostałe powieści Moyes (wbrew pozorom "Dziewczyna, którą kochałeś" nie jest najnowszą powieścią autorki, ukazała się bowiem na brytyjskim rynku już pięć lat temu!) z "Dziewczyną", możemy doznać niemałego szoku, gdyż nie przypomina ona absolutnie żadnej z nich. Nie popadajcie jednak w przerażenie, to wyszło jej na dobre, a my czytając tę powieść nadal czuć będziemy pióro cudnej Moyes, choć w całkowicie innej odsłonie.

Polecam Wam gorąco "Dziewczynę, którą kochałeś" :) To moje trzecie spotkanie z autorką i jak na razie ulubione. Pozycja idealna na długie, zimowe wieczory.

A jakie są Wasze wrażenia? Wolicie poprzednie książki Jojo Moyes, czy jednak, podobnie jak w moim przypadku, ta zrobiła na Was najlepsze wrażenie? Dajcie znać :)


Wasza Margot


Ocena: 8/10
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Znak (Między Słowami)
Oprawa: miękka
 Liczba stron: 512
Rok wydania: 2017

Za egzemplarz recenzencki dziękuję 






piątek, 13 stycznia 2017

"Hygge. Klucz do szczęścia" - Meik Wiking




Witajcie Kochani!

Pojawiam się dziś z recenzją dotyczącą chyba najpopularniejszej obecnie książki, niekwestionowanej "królowej Instagrama". A mowa o "Hygge. Klucz do szczęścia" - Meika Wikinga.

Wiecie, że sceptycznie podchodzę to takich "krzykliwych" bestsellerów, które wyskakują mi z lodówki, ale kierowana ciekawością książkoholika postanowiłam sprawdzić, co też to za dziwo.

Oczywiście swój egzemplarz kupiłam, bo przecież mam jedynie ponad osiemdziesiąt książek do przeczytania, więc co tam kolejna! Ale do rzeczy.




Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to minimalistyczna, prześliczna okładka, taka bardzo w moim stylu. Następnym zaskoczeniem był format książki. A właściwie książeczki, bo to doprawdy pozycja malutka, jak na współczesne standardy (znacie "Małe życie" Hanyi Yanagihara?), taka do torebki, pod poduszkę. Taka w stylu 'hygge' - wydawca dokładnie wiedział, co robi.

Kiedy już pozachwycałam się okładką (to mój fetysz), nadeszła pora na otwarcie tego małego cudeńka. I tutaj sytuacja wyglądała dokładnie tak samo - wnętrze równie doskonałe, przywodzące na myśl bajkę z dzieciństwa. Nie uświadczycie tutaj kredowego papieru, za to lekko chropowaty o oszałamiającym zapachu nowej książki. CUDOWNOŚCI!

Wszakże nie samą stroną wizualną książka żyje, pewnie ciekawi jesteście, czy równie interesująco prezentuje się treść książki. Mam z nią mały problem, ponieważ, jak już wspomniałam na Instagramie, nie przeczytałam w niej o niczym odkrywczym, na dodatek w trakcie lektury miałam nieodparte wrażenie, że u każdego z nas, moli książkowych, 'hygge' płynie w krwiobiegu. Kochamy czytać przy ciepłym świetle, opatuleni w koc, z kubkiem herbaty czy kawy w ręce, słuchając deszczu bębniącego o szybę. Lubimy zapalić świece, włączyć nastrojową muzykę, delektować się chwilą. Czekamy przez cały rok na wyjątkowy klimat Świąt Bożego Narodzenia, kiedy to spotykamy się z najbliższymi, a czas płynie leniwie. Nie umieliśmy tylko nazwać tego stanu do momentu, w którym pojawiła się duńska moda na 'hygge'.




'Hygge' nie ma jednoznacznej definicji. Autor tłumaczy, iż słowo to pochodzi od słowa "hyggja", które w staronordyjskim języku oznaczało "myśleć", "czuć się zadowolonym", a przywodziło na myśl poczucie bezpieczeństwa, odpoczynek, nabieranie energii. Można więc przyjąć, że 'hygge' oznacza właśnie cieszenie się tymi ulotnymi chwilami, które dają nam prawdziwe szczęście. Co ciekawe i istotne w dobie nieskończonego konsumpcjonizmu, stan 'hygge' to jego kompletne przeciwieństwo. Nowy, wygodny i najmodniejszy (czyli obowiązkowo w odcieniu bieli) fotel nie jest 'hygge'. Jest nim stary fotel odziedziczony po dziadku, w któym w dzieciństwie czytał nam bajki, a teraz my czytamy w nim naszym dzieciom. To właśnie jest kwintesencja 'hygge'.

To wszystko brzmi znajomo, prawda? No własnie. I o tym, o czym być może doskonale wiemy, jednak na chwilę zapomnieliśmy, jest właśnie ta książka. I dlatego tak mnie urzekła. Dobrze mieć ją pod ręką i kiedy stracimy cały dzień na buszowanie po sklepach w okresie wyprzedaży, bądź damy się zwariować nieciekawej sytuacji w pracy, otworzyć ją na losowo wybranej stronie i uzmysłowić sobie, jakie to wszystko jest mało ważne i jak wielką szkodą jest tracić tak cenny dla nas czas na kwestie tak nieistotne.

Zatrzymajmy się na chwilę, usiądźmy w fotelu i wsłuchajmy w ciszę z kubkiem gorącego kakao w ręce :)

"Hygge. Klucz do szczęścia" Meika Wikinga polecam Wam serdecznie :)

Wasza Margot

Ocena: 8/10
Autor: Meik Wiking
Wydawnictwo: Czarna Owca
Oprawa: twarda
 Liczba stron: 288
Rok wydania: 2016




sobota, 31 grudnia 2016

Czytelnicze podsumowanie roku 2016

Kochani,
 
dawno tutaj nie zaglądałam. Przytłoczył mnie ogrom pracy, a że zawodowo zajmuję się pisaniem, brakowało mi już chęci i energii, by pisać jeszcze tutaj. Jednak cały czas byłam aktywna na moim instagramowym profilu, który jest tym podstawowym medium społecznościowym służącym do kontaktowania się z Wami, rozmawiania o książkach i polecania tych, które zrobiły na mnie pozytywne wrażenie :-)
 
Ostatnio zostałam poproszona o przygotowanie czytelniczego podsumowania roku i stwierdziłam, że post taki będzie świetną okazją do powrotu na bloga, do czego od pewnego czasu się przygotowywałam :-)
 
Muszę z przykrością stwierdzić, iż 2016 rok nie należał do wyjątkowo udanych pod względem wartościowych lektur. Przeczytałam 52. książki, co jest z pewnością najgorszym wynikiem od lat, a książki, które w padały mi w ręce pozostawiały wiele do życzenia. Jednak znalazły się wśród nich prawdziwe perełki, takie, które zapamiętam na zawsze i skutecznie zrekompensowały mi one bardzo średnie wrażenia po przeczytaniu pozostałych.
 
Przejdę więc do sedna. Oto przed Wami...
 
 
 
CZYTELNICZE PODSUMOWANIE ROKU 2016
 
 
Utworzyłam ranking 10. książek, które zdecydowanie warto przeczytać, zaś pierwsza trójka to prawdziwy majstersztyk - pozycje absolutnie fantastyczne, które, nawet gdybym brała pod uwagę ostatnie dwa, trzy czytelnicze lata, z pewnością zachowałyby miejsca na podium. Tak więc, po kolei:
 
 
10. "Jak przestać się martwić i zacząć żyć" - Dale Carnegie, Wydawnictwo Studio Emka
 
 
 
Mimo że w zasadzie nie czytam poradników, ta kultowa pozycja wpadła mi w ręce w 2016 roku i zapewne pozostanie w nich na zawsze. Mały format zaś sprawia, że zawszę mam ją przy sobie. Nie żartuję :-)
 
 
9. "Kolonia Marusia" - Sylwia Zientek, Wydawnictwo W.A.B.
 
 
To pozycja, która dołączyła do rankingu rzutem na taśmę, ponieważ skończyłam ją czytać raptem dzisiaj, jednak nie mogłam sobie wyobrazić lepszego zwieńczenia roku. To niezwykle przejmująca historia rzezi na Wołyniu, której trauma prześladuje kolejne pokolenia kobiet, odbijając swe piętno na ich wzajemnych relacjach.
Uwaga: autorka opisuje swoje własne doświadczenia i emocje, związane z jej relacją z matką. Będzie bolało.
 
 
8. "Idealna" Magdalena Stachula, Wydawnictwo Znak
 
 
Książka hit. Książka wyzwanie, które podjęłam za namową wydawnictwa. Przegrałam z kretesem. W razie, gdyby nie przypadła mi do gustu, w ramach rekompensaty za stracony czas, miałam otrzymać od wydawnictwa czekoladę. Pochłonęłam ją w dwa dni. A czekoladę... i tak dostałam :-) Za to właśnie kocham wydawnictwo Znak i nie jest to żadna reklama. Po prostu ich książki rzadko zawodzą, a ta jest wyjątkowa :-)  Świetny debiut!
 
 
7. "Nic zwyczajnego" - Michał Rusinek, Wydawnictwo Literackie
 
 
Co tu dużo pisać? Pozycja absolutnie wspaniała. Nie może być inaczej, kiedy za główną bohaterkę posłużyła sama Wisława Szymborska, a relacje z tą niebanalną postacią obserwował i opisał jej własny "sekretarz" (jak zwykła go nazywać W.S), Michał Rusinek. Wylałam przy tej książce morze łez. Ze wzruszenia... i ze śmiechu!
 
 
6. "Zanim się pojawiłeś" - Jojo Moyes, Wydawnictwo Świat Książki
 
 
"Zanim się pojawiłeś" autorstwa Jojo Moyes - tytuł, który zna chyba każdy, absolutny przebój czytelniczy i kinowy 2016 roku. Nie zwykłam czytać tego typu powieści, jednak nie przeczę, że ta książka ze względu na Wasze zachwyty, długo mnie kusiła. I jak prawdziwy mol książkowy, w końcu uległam. Nie żałuję. I choć kontynuacja "Kiedy odszedłeś" nie budziła aż tak intensywnych emocji, również gorąco polecam jej lekturę.
 
 
 
5. "Księga Diny" - Herbjorg Wassmo, Wydawnictwo Smak Słowa
 
 
Klasyka powieści skandynawskiej. Główna bohaterka: silna, tajemnicza, niemalże mistyczna. Dina. To zdecydowanie pozycja dla koneserów prozy wyjątkowej, niebanalnej i niełatwej. Tak bardzo warta przeczytania. Zatrzymajcie się przy niej w księgarni na dłużej. Uwaga: na początku 2017 roku premierę będzie miała jej kontynuacja. Nie mogę się doczekać!
 
 
 
4. "Cień góry" - Gregory David Roberts, Wydawnictwo Marginesy
 
 
Monumentalna powieść, która podzieliła fanów "Shantaram" - Drodzy Państwo, oto jego kontynuacja, czyli "Cień góry". Mnie absolutnie podbiła. Czas spędzony z nią okazał się cudowną przygodą. Kocham, kocham, kocham!
 
 
3. "Paryż" - Edward Rutherfurd, Wydawnictwo Czarna Owca
 
 
Zarówno ta pozycja, jak i następna, zajęły ex aequo 2. miejsce. Nie byłam w stanie między nimi wybrać tej, która podobała mi się bardziej. Choć są to powieści o całkowicie innej tematyce, jednakowo wywróciły moje czytelnicze życie do góry nogami. "Paryż" sprawił, że choroba, która dopadła mnie na początku roku była czystą przyjemnością! :-))
 
 
2. "Małe życie" - Hanya Yanagihara, Wydawnictwo W.A.B.
 
 
O tej pozycji powiedziano i napisano już tak dużo, że jakiekolwiek słowa są tutaj zbędne. Po prostu nie można jej nie przeczytać. Jednak ostrożnie - po niej Wasze czytelnicze życie już nigdy nie będzie takie samo...
 
 
 
1. "Opowieść o miłości i mroku" - Amos Oz, Wydawnictwo Rebis
 
 
Mój numer 1. Absolutnie wspaniała powieść Amosa Oza, która stanowi klucz do zrozumienia całej twórczości tego wybitnego izraelskiego autora, wymienianego rok rocznie wśród kandydatów do Literackiej Nagrody Nobla. Jednak jest to pozycja, która potrzebuje poświecenia jej osobnej recenzji, do której naprawdę się przyłożę. Nie mogę poprzestać na lakonicznym komentarzu. Po prostu nie mogę.
Koniecznie zwróćcie na nią uwagę w przyszłym roku!
 
 
 
Mam nadzieję, że dzięki moim sugestiom skusicie się na którąś z wymienionych wyżej książek :-)
To gwarancja wyjątkowych przeżyć, zapewniam :-)


A tymczasem, moi Drodzy, dziękuję za kolejny wspólny rok ♥
Życzę Wam w nadchodzącym 2017 samych czytelniczych perełek ♥♥♥
 
 
Wasza Margot
 

sobota, 30 lipca 2016

"Username: Evie" - Joe Sugg



Dzień dobry Kochani!


Dzisiaj mam dla Was książkę zupełnie inną od dotychczas przeze mnie recenzowanych, a mianowicie powieść graficzną! Innymi słowy - komiks, który urzekł mnie, czego zupełnie się nie spodziewałam. Jako dziecko zakochana byłam w komiksach Thorgala, które podkradałam mojemu wujkowi. Poza tym czytała mi je... babcia! Od tego czasu, czyli od jakichś dwudziestu pięciu lat nie miałam z komiksami do czynienia. Kiedy wydawnictwo Insignis zaproponowało mi zrecenzowanie "Username: Evie", zaintrygowana, zgodziłam się.
A oto moje refleksje po lekturze.




Może zacznę od przedstawienia Wam autora książki, a raczej pomysłodawcy historii i postaci, bo ku mojemu rozczarowaniu, to nie Joe Sugg, wymieniony na okładce, stworzył te piękne grafiki! Joe wymyślił jedynie historię, która nie jest akurat najmocniejszą stroną tej pozycji, a są nią właśnie przepiękne rysunki i kolory. W sumie cały projekt tworzyło aż pięć osób! Jednak wbrew znanemu przysłowiu: "gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść" - całość prezentuje się obłędnie!


Joe Sugg, znany jako ThatcherJoe, to brytyjski vloger prezentujący na swoim kanale na YouTube zabawne filmiki, którymi podbił środowisko vlogerów. Joe jest również młodszym bratem znanej szeroko w  środowisku internetowym, prześlicznej Zoe Sugg, twórczyni blogów o modzie i urodzie oraz kanału na YT, który subskrybują miliony użytkowników. Joe miał więc od kogo się uczyć. Początkowo zajmował się konserwowaniem dachów, z czasem zaczął szukać drogi wyrażania kreatywności. Mniej więcej w tym samym czasie Zoe stworzyła swój kanał na YT. Joe wystąpił w kilku jej filmikach i zdecydował, że jest to doskonała forma wyrażania siebie. Tak powstał kanał ThatcherJoe, który zapewnił Joemu popularność. Był 2011 rok.


A teraz trzymam w ręce jego książkę i utwierdzam się tylko w przekonaniu, że Internet ma naprawdę wielką moc.


"Username: Evie" opowiada historię outsiderki, młodej, zagubionej dziewczyny, odtrąconej przez rówieśników z powodu swojej wrażliwości i introwertycznej natury. Mieszka z ciężko chorym ojcem, szalonym naukowcem zakochanym w komputerach i wirtualnym świecie, który w trosce o ukochaną córkę tworzy wirtualny świat, do którego Evie w chwilach, kiedy samotność będzie jej najbardziej doskwierała, ucieknie. Po nagłej śmierci ojca, dziewczyna wprowadza się do znienawidzonej (z wzajemnością) kuzynki i jej rodziny. Któregoś wieczoru przypadkowo odnajduje w komputerze wiadomość od ojca, którą zdążył nagrać w chwilę przed śmiercią, ze wskazówkami dotyczącymi prezentu, który dla niej stworzył. Evie uruchamia aplikację... i przenosi się do idealnego świata, dopasowanego do wrażliwej natury dziewczyny, niemalże Edenu - przenosi się do E.scape. W jaki sposób ten bajeczny świat zamieni się w zgliszcza, a dobra, wrażliwa Evie stanie się wojowniczką, która podejmie walkę ze złem? Tego dowiecie się już sami z lektury komiksu :-)

Gorąco polecam Wam "Username: Evie" Joe Sugga. Jest to bowiem swoista ciekawostka na rynku wydawniczym. Polecam ten komiks głównie młodym ludziom, fanom rodzeństwa Sugg, ale również dorosłym, którzy z rozrzewnieniem wspominają dziecięce lata, kiedy zaczytywali się w komiksach, podczas których ich wyobraźnia wspinała się na szczyty :-)


Poza tym muszę wspomnieć o przepięknej szacie graficznej, w której się zakochacie ♥

To była dla mnie urocza przygoda :-)

Wasza Margot

Ocena: 7/10
Autor: Joe Sugg
Wydawnictwo: Insignis
Oprawa: miękka
Liczba stron: 192
Rok wydania: 2016



Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu


sobota, 23 lipca 2016

"Kiedy odszedłeś" - Jojo Moyes

Witajcie Kochani!
Przed chwilą skończyłam czytać kontynuację losów Lou z bestsellera Jojo Moyes - "Zanim się pojawiłeś". Moje emocje są świeżutkie, więc czym prędzej się z Wami nimi dzielę.
Chyba jestem dziwnym czytelnikiem. Ostatnio dosyć często podobają mi się książki, które u innych dostają niską notę. Tak było ze "Złudzeniem" Charlotte Link, o którym pisałam w poprzedniej recenzji. Tak jest również i z "Kiedy odszedłeś". Momentami książka podobała mi się bardziej niż poprzednia część! To dopiero heca, co? :-)
Ale po kolei. W idealnym momencie Wydawnictwo Znak zwróciło się do mnie z prośbą o zrecenzowanie "Zanim się pojawiłeś" - właśnie rozważałam zakup tej książki, ponieważ po prostu MUSIAŁAM dowiedzieć się, co dalej dzieje się z Lou. Co z jej życiem? Jak sobie radzi? Jak żyje bez Willa? Czy udało mu się zaszczepić w niej pasję do życia? Nie muszę pisać, że ta współpraca spadła mi z nieba. Oczywiście z przyjemnością się zgodziłam i zaczęłam wyczekiwać listonosza z przesyłką. Książka musiała troszkę poczekać, bo opracowałam nowy system czytania i teraz każda książka ma swoje miejsce w kolejce (muszę zapanować nad prawie dziewięćdziesięcioma pozycjami!), ale kiedy w końcu przyszła jej kolej, po prostu ją połknęłam.




Cóż. Książka zaczyna się mocnym akcentem, po którym łatwo dochodzimy do wniosku, że z Lou nie dzieję się dobrze. Jak łatwo się domyślić, nadal nie radzi sobie z odejściem Willa. Wciąż o nim myśli, wciąż za nim tęskni. Nie może sobie znaleźć miejsca w życiu. Wbrew pozorom, niewiele się ono zmieniło, choć zakończenie "Zanim się pojawiłeś" mogło nam sugerować coś zgoła innego. Wydarzenie, o którym wspomniałam wcześniej skutkuje jednak całą serią pokręconych zdarzeń (w stylu Lou), a także pojawieniem się osób, które wywrócą życie dziewczyny do góry nogami. Nie zdradzę chyba za wiele, kiedy napiszę, że Lou dostanie nareszcie szansę na szczęśliwe życie. Jednak wyłącznie od niej będzie zależało, czy ją przyjmie, co w jej przypadku nie jest takie oczywiste. Ma w końcu dar do wpadania w kłopoty i wiązania się z "niezwykłymi" mężczyznami.

W tej książce mamy na pewno dużo więcej akcji. Autorka zadbała o to, byśmy się nie nudzili. Mam wrażenie, że w ten sposób chciała nam zastąpić Willa, który do poprzedniej części wnosił swego rodzaju czar i wokół jego postaci toczyła się cała akcja. Tutaj Moyes postanowiła wprowadzić zupełnie nowych bohaterów, którzy są mocnymi akcentami tej powieści. Mamy więc trzy główne postaci: Lou, Lilly i Sama. Kto jest kim? Tego już Wam nie zdradzę. W każdym razie autorka "rozdrobniła" lukę po mocnym bohaterze i na jego miejsce wprowadziła dwójkę wprawdzie nie tak skomplikowanych, jednak w dalszym ciągu ciekawych.

Nie będę ukrywała, że to jednak nie to samo. Nie ma tu już swoistej magii, która towarzyszyła "Zanim się pojawiłeś". Mimo wszystko jest to całkiem udana kontynuacja. Naprawdę mi się podobała. Wciągnęła mnie, nie chciałam odkładać książki i z przyjemnością do niej wracałam. W porządku, nie jest to już to samo, ale jest coś innego. Lou wciąż targana przeróżnymi, często skrajnymi emocjami, problemy małżeńskie jej rodziców, perypetie życiowe siostry. A przede wszystkim Lilly i Sam. Gwarantuję, że nie będziecie się nudzić.

Mam tylko prośbę. Podejdźcie do tej książki częściowo chociaż zapominając o "Zanim się pojawiłeś". Porównywanie jednej książki do drugiej psuje przyjemność z czytania. Wiem, że istnieją ortodoksyjni fani "Zanim się pojawiłeś" i prawdopodobnie zmiażdżą opiniami tę część. Ja na szczęście należę do osób po prostu zadowolonych z dobrej lektury i dzięki temu naprawdę świetnie bawiłam się podczas czytania. Polecam Wam tę metodę :-)





Podsumowując: to naprawdę dobra kontynuacja "Zanim się pojawiłeś", polecam jednak przeczytanie tej książki zanim sięgniecie do "Kiedy odszedłeś". Bez tego ciężko będzie Wam zrozumieć rozterki Lou. Jednak spokojnie, nie porównujcie ich zanadto, nie psujcie sobie lektury, która bez tych zabiegów okazuje się naprawdę bardzo zadowalająca :-)
Gorąco polecam Wam tę książkę, warto poznać dalsze losu Lou i innych, znanych nam z poprzedniej części, bohaterów. Gwarantuję przemiło spędzony czas :-)
Dobrego dnia!
Wasza Margot
Ocena: 8/10
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Między słowami
Oprawa: miękka
 Liczba stron: 496
Rok wydania: 2016

Za egzemplarz recenzencki dziękuję


piątek, 15 lipca 2016

Wyczekiwane zapowiedzi książkowe ♥



Dzień dobry Kochani!

Dzisiaj mam dla Was listę zapowiedzi książkowych, których z niecierpliwością wyczekuję. Mocno ograniczyłam książkowe zakupy, o czym doskonale wiecie, jeśli śledzicie mój instagramowy profil. Od pewnego czasu mam duży problem z książkoholizmem - jeszcze nie przeczytam zaległych książek, które czekają na półkach i czytniku, a już robię kolejne zakupy :-D A bo promocja, bo niesamowita okazja, bo sto lat temu myślałam o zakupie akurat tej książki! Zresztą, zakładam, że wielu z Was doskonale wie, o czym piszę...

W każdym razie są książki, które mimo ograniczenia zakupów, po prostu MUSZĘ mieć :-)
Może o którychś jeszcze nie słyszeliście, a z chęcią po nie sięgniecie?

Chodźcie ze mną!


LIPIEC


1. "Harry Potter i kamień filozoficzny" - J.K. Rowling, Wydawnictwo: Media rodzina,
Premiera: 20.07.2016 r.

Chodzi oczywiście o najnowsze wydanie Harry'ego Pottera w nowej okładce autorstwa Jonny'ego Duddle'a. Postanowiłam zebrać całą serię w twardych okładkach. Co miesiąc jedna książka. No cóż, wierzę, że mnie rozumiecie :-D




SIERPIEŃ




2. "Zimne ognie" - Simon Beckett, Wydawnictwo Czarna Owca,
Premiera: 03.08.2016 r.






"Kate to spełniona zawodowo londyńska singielka. Jest jednak bardzo samotna – niedawno rozstała się z partnerem, a jej jedynymi przyjaciółmi są Lucy i jej mąż. Marzy też o dziecku. Wkrótce poznaje przystojnego mężczyznę, z którym jest jej coraz lepiej. Gdy zachodzi w ciążę  i  pragnie wyznać mu tę nowinę, on nagle znika bez śladu… Okazuje się, że jej kochankiem był psychopata, podający się za psychologa  Alexa Turnera, który na dodatek porywa jej najlepszą przyjaciółkę…".

Jaki prawdziwy fan kryminałów nie zna Simona Becketta? :-) Ta premiera to dla każdego z nich, do których i ja się zaliczam, wielkie wydarzenie. Ostatnia jego powieść wymykała się wspomnianemu gatunkowi, jednak wygląda na to, że autor powraca do korzeni. Fani są zachwyceni!




3. "Żywi i umarli w Winsford" - Hakan Nesser, Wydawnictwo: Czarna Owca,



Premiera: 17.08.2016 r.




"Pewnego listopadowego wieczoru w Winsford, miasteczku w południowo-zachodniej Anglii, pojawia się tajemnicza kobieta. Nikt nie zna jej prawdziwego nazwiska, a cel jej pobytu pozostaje nieznany. Żywi i umarli w Winsford to opowieść o ucieczce od dawnego życia. O próbie rekompensaty. A także o rozpoczynaniu wszystkiego od nowa, mimo że nie ma się już nastu lat".

Za książkami Hakana Nessera po prostu przepadam. Jeśli jeszcze nie czytaliście jego kryminalnych serii, koniecznie to nadróbcie!





4. "Pani Furia" - Grażyna Plebanek, Wydawnictwo: Znak literanova,
Premiera: 22.08.2016 r.




"Wygląda jak gwóźdź. Za dużo włosów, za chuda, za wysoka. Do nikogo nie pasuje i dla nikogo nic nie znaczy. Dla matki jest wyłącznie darmową pomocą domową, chłopak traktuje ją jak kolejny numer w katalogu podbojów, a małżeństwo to tylko kontrakt.

Coraz częściej czuje złość. Wie jednak, że nie może jej okazać. Nie wolno, zwłaszcza kobiecie, zwłaszcza obcej. 
Ale furia, raz obudzona, będzie krążyć w ciele. 

Pierwsza polska powieść o samotności we współczesnej Europie, napisana z perspektywy jej wielokulturowego centrum. 
Zaskakująca i odważna".

Grażyna Plebanek to klasa sama w sobie. Kocham wszystkie jej książki i nie mogę się "Pani Furii" doczekać! Poza tym - zakochałam się w tej okładce.





WRZESIEŃ


5. Vernon Subutex, tom 2. - Virginie Despentes, Wydawnctwo Otwarte,

Premiera: 14.09.2016




"Straciwszy mieszkanie i nadzieję na pomoc ze strony znajomych Vernon ląduje na bruku. Schorowany i ranny, zupełnie nieprzystosowany do życia na ulicy może liczyć jedynie na łaskę innych.

A jednak są tacy, którzy uparcie poszukują Vernona - a raczej jego walizki i trzech tajemniczych taśm nagranych przed śmiercią przez gwiazdora Alexa Bleacha. Walizka czeka na właściciela u Emilie… do dnia, gdy ktoś włamuje się do jej mieszkania…

Virginie Despentes jak żaden inny pisarz oddaje głos swoim bohaterom. Każdy z nich ma swoją prawdę, której nikt inny nie wypowie...".

W porządku, przyznaję, pierwszy tom jeszcze czeka na czytniku, ale po prostu wiem, że to kawał świetnej literatury i obowiązkowo przeczytam i drugi tom.





PAŹDZIERNIK


6. "Lampiony" – Katarzyna Bonda, Wydawnictwo Muza

Premiera: październik 2016



„Lampiony” są kontynuacją losów Saszy Załuskiej z całkiem nową zagadką, z którą przyjdzie się bohaterce zmierzyć. Tym razem profilerka będzie musiała stawić czoła szalonemu podpalaczowi. Trzeciemu tomowi serii Katarzyny Bondy patronuje bowiem żywioł ognia. Będzie to książka bardziej awanturnicza i „chłopacka”.
Jak przyznaje autorka, ważną rolę w powieści odgrywa miejsce akcji – Łódź. „Miasto zbudowane jest jak amerykańskie metropolie, można by podzielić ulice i liczyć aleje jak w Nowym Jorku. To mi się przyda do profilowania geograficznego, które będzie odgrywało w 'Lampionach' kluczową rolę.”

Co tu dużo pisać? To Katarzyna Bonda. Wiem dobrze, że tak, jak ja czekacie na kolejny tom serii "pięć żywiołów". To po prostu trzeba przeczytać.





7. "Harry Potter i przeklęte dziecko", cześć 1-2 - J.K. Rowling, Wydawnictwo Media Rodzina

Premiera: 22.10.2016 r.



"Harry Potter i przeklęte dziecko", nowa opowieść autorstwa J.K. Rowling, Jacka Thorne’a i Johna Tiffany’ego i nowa sztuka Jacka Thorne’a, to ósma historia w serii i pierwszy autoryzowany spektakl teatralny ze świata Harry’ego Pottera.  
Światowa premiera spektaklu odbędzie się na londyńskim West Endzie 30 lipca 2016. 

Harry Potter nigdy nie miał łatwego życia, a tym bardziej teraz, gdy jest przepracowanym urzędnikiem Ministerstwa Magii, mężem oraz ojcem trójki dzieci w wieku szkolnym. Podczas gdy Harry zmaga się z natrętnie powracającymi widmami przeszłości, jego najmłodszy syn Albus musi zmierzyć się z rodzinnym dziedzictwem, które nigdy nie było jego własnym wyborem.  Gdy przyszłość zaczyna złowróżbnie przypominać przeszłość, ojciec i syn muszą stawić czoło niewygodnej prawdzie: że ciemność nadchodzi czasem z zupełnie niespodziewanej strony".

I również, jak wyżej. Czy może być głośniejsza i ważniejsza premiera od tej? Szczerze wątpię. Wydawnicze wydarzenie roku!


Cóż Kochani, to już koniec. Na pewno w przeciągu tych kilku miesięcy, które zostały do końca roku pojawi się jeszcze masa książek, na które będę czekała - to rzecz normalna. W każdym razie, na dzień dzisiejszy, czeka mnie zakup "jedynie" tej siódemki :-) 

Również czekacie na którąś z wyżej wspomnianych pozycji? Dajcie koniecznie znać :-)

Wasza Margot